Homilia Biskupa Ordynariusza Andrzeja Jeża podczas diecezjalnego dziękczynienia za kanonizację Ojca Stanisława Papczyńskiego

(Podegrodzie, 8 września 2016 r.)

źródło: CURRENDA - Pismo Urzędowe Diecezji Tarnowskiej nr 3/2016, s. 316-321

Czcigodni Bracia w kapłaństwie!
Drogie osoby życia konsekrowanego!
Drodzy Radiosłuchacze łączący się z nami dzięki transmisji Radia RDN Małopolska i RDN Nowy Sącz!
Serdecznym pozdrowieniem ogarniam chorych oraz osoby starsze pozostające w duchowej łączności z naszą wspólnotą modlitewną!
Drodzy Siostry i Bracia w Chrystusie!
Bardzo znamienne jest, że rozwój kultu ojca Stanisława Papczyńskiego przypada właśnie na XXI wiek i to na skalę, jakiej nie było wcześniej. Ponad trzy wieki minęło od śmierci ojca Papczyńskiego (17 września 1701 r.) do jego beatyfikacji w dniu 16 września 2007 roku. A później zaledwie niespełna dziewięć lat do kanonizacji w dniu 5 czerwca br.
Dlaczego św. Stanisław Papczyński zostaje ukazany Kościołowi właśnie w tym momencie? Każdy święty jest szczególnym znakiem Boga dla czasów, w których żył. Ale też każdy święty niesie ze sobą ponadczasowość; jest znakiem tego, jak wielkich dzieł może dokonać łaska Boża w człowieku, który ją przyjmie i z nią współpracuje. Święci, jak to pięknie określił papież Benedykt XVI, "są naszymi starszymi braćmi i siostrami w rodzinie Bożej, którzy biorą nas za rękę i mówią: jeśli ten czy tamten mógł dojść do świętości, to dlaczego nie ty?"
I właśnie w tym momencie dziejów Kościoła, naszego narodu, diecezji tarnowskiej, parafii Podegrodzie i naszych własnych dziejów św. Stanisław Papczyński bierze nas za rękę i prowadzi do świętości. Ojciec Papczyński podkreślał, że "człowiek stworzony przez Boga i przez sakrament chrztu Jemu poświęcony jest Jego mistyczną świątynią", a "pierwszym poświęceniem naszej świątyni jest sakrament chrztu, w którym Duch Święty konsekruje nas dla siebie". Tę prawdę jeszcze mocniej uświadamiamy sobie w trwającym wciąż roku jubileuszu 1050-lecia chrztu Polski, który przypomina nam także wydarzenie naszego własnego chrztu.

Drodzy Siostry i Bracia!
Przez długi czas, ponad trzy wieki, mimo wielu niesprzyjających okoliczności, pamięć o ojcu Stanisławie Papczyńskim trwała pośród wiernych. Zadziwia mnogość i różnorodność łask wyproszonych u Boga przez jego wstawiennictwo. I zapewne kluczem do zrozumienia życia ojca Papczyńskiego może być to, iż sam w czasie swego życia doznał od Boga tak wielu łask. Sam ojciec Papczyński pisał o tym w swoim dziele biograficznym. Wielokrotnie sam został ocalony z różnych trudnych i niebezpiecznych sytuacji.
Został ocalony jeszcze jako dziecko nienarodzone. Według zachowanego przekazu jego matka Zofia, niedługo przed jego urodzeniem, wybrała się do pobliskiego klasztoru Sióstr Klarysek w Starym Sączu, by u grobu bł. Kingi modlić się o szczęśliwe rozwiązanie. W drodze powrotnej do domu podczas przeprawy przez Dunajec zerwała się gwałtowna burza, która przewróciła łódź wiozącą ludzi. Matka przyszłego świętego wpadała w spienione fale, zdążyła jednak ofiarować siebie i dziecko Matce Najświętszej. Oboje zostali uratowani. Niedługo po tym wypadku Zofia szczęśliwie urodziła syna. Mały Jan, późniejszy ojciec Stanisław Papczyński, przez całe swe życie odczuwał wyjątkową opiekę Maryi, którą też czcił i kochał całym swoim sercem. Dlatego też uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny wybraliśmy jako dzień dziękczynienia w naszej diecezji za kanonizację ojca Papczyńskiego.
Ojciec Papczyński kilkakrotnie w swoim życiu został ocalony z ciężkiej choroby. Cudownie ocalał także podczas potopu szwedzkiego, gotowy przelać krew za wiarę. Jak sam napisał: "z Opatrzności Bożej żadnej rany nie odniosłem, choć trzy razy byłem mocno uderzony" (S. Papczyński, Testament).
Wybawienia z trudności ojciec Papczyński doświadczył także na poziomie swojej edukacji. Jako dziecko miał ogromne trudności z nauką. Po ukończeniu , z wielkim trudem, trzech klas w szkole parafialnej w Podegrodziu posłano go do szkoły w Nowym Sączu, gdzie również bardzo słabo sobie radził. W pewnym jednak momencie trudności w nauce ustąpiły, a stało się to po żarliwych modlitwach o pomoc Matki Bożej. W następnych latach zdobył wysokie wykształcenie i stał się jednym z najwybitniejszych umysłów swojej epoki. Posiadał rzadki dar wymowy, został profesorem retoryki, a jego znakomitych kazań słuchał m.in. hetman, a później król Jan III Sobieski.
Wybawienia z wielorakich trudności i niepowodzeń ojciec Papczyński doświadczył także w pracy nad powstaniem i rozwojem nowego zgromadzenia zakonnego. Wielokrotnie na swej drodze doznawał niezwykłej mocy łaski Bożej i orędownictwa Matki Najświętszej. Dlatego też bardzo intensywnie modlił się za innych i niósł im wieloraką pomoc. Chciał w jakiejś mierze podzielić się z innymi tym, co sam otrzymał od Boga.
Za jego życia dokonywały się różne cudowne zdarzenia: miał wizje przyszłych zdarzeń, otrzymywał wizje czyśćca, wypraszał innym wiele łask. I to, co działo się za jego życia na ziemi, z różnym nasileniem, trwa także po jego śmierci. Warto zauważyć, że w pierwszej oficjalnej petycji z roku 1764 o jego beatyfikację nazwano go "cudami słynącym".
Dla przykładu, w ostatnich latach wiele małżeństw wyprosiło za jego wstawiennictwem dziecko, o które starało się latami. Kilkoro dzieci urodziło się, pomimo iż lekarze nie dawali im szans na przeżycie. Na terenie diecezji ełckiej dokonały się cuda, które zostały uznane w procesie beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym ojca Papczyńskiego.
Pierwszy cud uznany przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych jako dokonany przez Boga za przyczyną ojca Papczyńskiego wydarzył się w 2001 roku. Dotyczył nieoczekiwanego ożywienia dziecka w pierwszym trymestrze ciąży po tzw. poronieniu wewnętrznym. U kobiety zaplanowano zabieg usunięcia martwej ciąży. Rodzina i bliscy kobiety rozpoczęli nowennę o uratowanie dziecka przez wsta-wiennictwo ojca Papczyńskiego. Przeprowadzone niedługo potem kontrolne badanie USG wykazało, że dziecko odzyskało akcję serca. Wykonano kolejne badania i wynik się potwierdził - dziecko ożyło. W dniu 17 października 2001 roku przyszedł na świat zdrowy chłopiec. A kobieta urodziła w późniejszym czasie jeszcze drugie dziecko po ciąży bez żadnych powikłań. Nastąpiło zatem ożywienie dziecka w łonie matki, a także uzdrowienie samej matki.
Z powodu cudów ratowania dzieci nienarodzonych św. Stanisław Papczyński został uznany za patrona w walce o życie poczęte; jest orędownikiem małżeństw pragnących potomstwa, a także patronem dzieci nienarodzonych.
Wiele łask za wstawiennictwem św. Stanisława Papczyńskiego wypraszają rodziny obciążone nałogami, skłócone, dotknięte kryzysem małżeńskim i problemami wychowawczymi z dziećmi. Również osoby, które mają trudności z nauką albo pewne zahamowania związane z przyswajaniem wiedzy, otrzymują od niego pomoc.
Święty ojciec Stanisław Papczyński był mądrym kierownikiem duchowym, kaznodzieją i pedagogiem. Pozostawił wiele przemawiających wprost do ludzkich serc i umysłów wskazań, rad i napomnień. Dla przykładu przytoczę trzy z jego powiedzeń:
"Szczęśliwy jest ten, kto znosi krzywdy, a przeciwnie, nieszczęśliwy jest ten, kto je wyrządza";
"O chrześcijaninie! Ty, który codziennie myjesz twarz, codziennie oczyszczasz ubranie, codziennie zamiatasz dom, dlaczego nie czynisz tego samego ze świątynią Boga, którą ty jesteś? Zwróć więc uwagę na myśli całego dnia; rozważ, co powiedziałeś, a jeszcze pilniej, co zrobiłeś. Czy nie pominąłeś jakiegoś dobra, lub też nie dopuściłeś się zła? Ponadto zwróć uwagę na to, czy czegoś dobrego nie można było lepiej wykonać?";
"Pan nazywa błogosławionymi nie tych ubogich, co żyją w stanie nędzy, lecz ubogich w duchu. Kto bowiem nie mając niczego, nosi w sobie żądzę posiadania wszystkiego, nie jest błogosławiony, lecz biedny. Ten zaś, kto obfituje w bogactwa, jest błogosławiony, jeśli nie pogrąża w nich swego serca".
Zauważamy, że z tych pięknych rad, pozostawionych przez ojca Papczyńskiego, płynie głęboka mądrość, ale jest to mądrość osadzona bardzo mocno w realiach życia, w znajomości kondycji ludzkiej, mądrość poparta osobistym doświadczeniem. Gdyż święci to ludzie, którzy bardzo mocno stąpają po ziemi. Pragną jednak kształtować ją tak, jak tego pragnie sam Bóg.

Drodzy Siostry i Bracia!
Do czego zatem wzywa nas na tym konkretnym etapie dziejów nasz nowy Święty?
Przede wszystkim przypomina nam, że Bóg obdarzył nas wielką miłością; w Jego oczach jesteśmy mistyczną świątynią poświęconą Mu przez chrzest święty. Po doświadczeniu grzechu mamy konsekrować ją na nowo przez sakrament pokuty i pojednania, umacniać przez Eucharystię i ozdabiać uczynkami miłosierdzia. Jego kanonizacja właśnie w Roku Miłosierdzia przypomina o obowiązku czynienia miłosierdzia względem żywych i modlitwy za zmarłych. W jego duchowości uderza właśnie szczególna pamięć i chęć niesienia pomocy duszom w czyśćcu cierpiącym. Jakże potrzebna jest w dzisiejszej kulturze taka pamięć o zmarłych, która w konsekwencji uczy także głębszego patrzenia na życie i uczy szacunku wobec życia.
Święty Stanisław Papczyński pokazuje nam także nieskończoną perspektywę godności, świętości i piękna życia każdego człowieka, nie tylko od poczęcia do naturalnej śmierci, ale od zamysłu Boga aż do zjednoczenia z Nim w niebie. Dostrzegamy tutaj echo słów proroka Jeremiasza odczytanych dzisiaj w ramach Liturgii Słowa: "Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię" (Jr 1,4).
Życie i droga do świętości ojca Papczyńskiego jest wymownym znakiem dla współczesnych czasów, w których świat, a zwłaszcza stary kontynent europejski, bardzo mocno odcina od Boga, który jest Stwórcą człowieka i który wskazuje mu najgłębszy sens oraz cel życia.
Droga do świętości ojca Stanisława rozpoczęła się w Podegrodziu. Droga ta w sposób naturalny i niezastąpiony wiodła przez rodzinę. Św. ojciec Stanisław przypomina więc dziś także o wartości rodziny; uczy, jak ważną rolę spełnia chrześcijańska rodzina, która przygotowuje młodego człowieka do odpowiedzialnego życia. Przypomina, jak ważna dla dzieci jest postawa ich wierzących rodziców.

Drodzy Siostry i Bracia!
Święty ojciec Stanisław Papczyński uratowany z rwącego nurtu Dunajca miał prawo ufać słowom przekazanym przez proroka Izajasza: "Nie lękaj się... Gdy pójdziesz przez wody, Ja będę z tobą; gdy pójdziesz przez rzeki, nie zatopią ciebie" (Iz 43,1-2). Tak było w całym jego życiu, gdy wody różnych życiowych potopów piętrzyły się przeciw niemu i chciały go zatopić.
W biblijnym opisie potopu pojawia się biała gołębica trzymająca w dziobie gałązkę oliwną, znak bliskiego końca potopu i tułaczki Noego w jego arce. Wizerunek białej gołębicy z gałązką oliwną stał się późnej pieczęcią Zgromadzenia Księży Marianów. Jest to symbol Bożej Opatrzności, która czuwa nad tymi, którzy zaufali Panu. Jest to także znak ufności w to, że nawet po największych burzach spośród bezmiaru wód wyłoni się ląd. Znak ten trafnie streszcza doświadczenia życiowe św. Stanisława Papczyńskiego. Patrząc po ludzku, w jego życiu można zobaczyć wielkie ciężary, których nie sposób udźwignąć. Bóg jednak trwa przy tych, którzy pozostają Mu wierni. Nie nakłada na ich barki więcej, niż potrafiliby unieść. A gdy nadchodzi czas potopu, zawsze wskazuje arkę ocalenia. Trzeba ufności, aby na czas wsiąść do arki Bożej i skryć się przed wodami, które zdają się wszystko zatapiać. I takiej właśnie ufności, całym swoim burzliwym życiem, uczy nas w naszych burzliwych czasach nasz nowy święty.
Dzisiaj dziękujemy wspólnie Bogu za dar jego kanonizacji. Dziękujemy także za to, że diecezja tarnowska jest żyzną ziemią świętych i błogosławionych. I prosimy Boga, aby taką nadal pozostała przez kolejne pokolenia i przez następne wieki. Amen!