Poranna modlitwa Jeana Paula Barre

Panie, proszę Cię dziś rano za tych wszystkich, którzy
budzą się razem ze mną; za tych, którzy wstają pełni
zapału wobec przygody nowego dnia, i za tych, którzy
nie wstają, którzy na nowo zdają sobie sprawę ze swego
bólu i ciężaru sędziwego wieku; za tych, którzy za
towarzyszy mają doświadczenia ciała lub obsesje duszy.
Za tych, którzy odważnie podejmują swój krzyż,
i za tych, którzy podnoszą swój ciężar, uginając się pod nim.
Za tych, którzy na oślep biegną do celu, i tych, którzy idą,
patrząc w gwiazdę. Powierzam Ci ich wszystkich. Panie!

A także dzieci, które nie wiedzą, dokąd idą; oraz tych, którzy
śpiewają, i tych, którzy płaczą i bardzo potrzebują Twej
wyciągniętej dłoni! Również tych, którzy obudzą się dziś
w więzieniu, na drogach śmierci lub w salach tortur.
Panie, miej litość nad nimi!
Powstrzymaj ich prześladowców, tych
biedaków, którzy nie wiedzą, co czynią!

Panie, niebo jest szare i bardzo ciąży sercu człowieka!
Niebo czerwieni się na Wschodzie i tyle dłoni wyciąga
się ku niemu z nadzieją na ten dzień, który im dajesz.
Tyle serc wędruje w stronę życia. Wiele z nich zacznie
dziś bić, wiele uderzy po raz ostatni. Ogarnij je, Panie,
Twą miłością na tę chwilę! Okaż nam łaskę, byśmy dziś
przeżywali nasze życie pod Twym spojrzeniem!