Nowenna do św. Gerarda Opiekuna Matek

DZIEŃ DZIEWIĄTY

Wychowawcza rola matki

Notujemy dziś szeroko rozpowszechnione zjawisko dezintegracji człowieka, który nie rozumie sam siebie i tym bardziej trudno mu zrozumieć drugiego człowieka. Rodzice narzekają, że nie rozumieją własnych dzieci. A kiedy dziecko stanowi nieodgadnioną tajemnicę i wszystko, co się w dziecku ujawnia, zaskakuje rodziców, jakże trudno mówić o jakiejś trwałej i przejrzystej recepcie na jego dobre wychowanie.

Przed laty zorganizowano w "Tygodniku Powszechnym" ankietę na temat wychowania. Jeden z uczestników wyznał, że będąc jeszcze studentem i kawalerem zdążył wypracować sobie przynajmniej trzy teorie wychowania, trzy możliwe optymalne warianty wychowania. "A teraz - pisał dalej - gdy się ożeniłem i mam troje dzieci, nie mam żadnej teorii wychowania".

W rodzinnym domu świętego Gerarda nie było mebli na wysoki połysk, ze wszystkich stron wyglądała bieda i niedostatek. Zbyt wcześnie Gerard musiał podjąć pracę zarobkową, alby dzielnie pomagać matce w jej obowiązkach utrzymania całej rodziny. Jego matka, prosta kobieta wiejska nie znała zasad pedagogiki ani psychologii rozwojowej. Wiedziona jedynie matczyną intuicją zdołała rozwinąć ciepłą atmosferę i silne związki miłości rodzinnej w swoim domu. Największym bogactwem jakie przekazał swoim dzieciom, aw pierwszym rzędzie Gerardowi, okazało się dobre wychowanie oparte na motywacjach religijnych.

Przez gorliwe spełnianie praktyk religijnych, każda rodzina jest władna stać się >>kościołem domowym<<, gdzie łatwiej przezwyciężyć egoizm, zarozumiałość, agresywność, nieustępliwość i lenistwo. Dziś w naszym kraju po wielu przykrych doświadczeniach z tak zwanym świeckimi metodami wychowania w szkole, w harcerstwie, wielu rodziców dochodzi do przeświadczenia, że podstawą wszelkiego wychowania gwarantującą dobre owoce musi być wychowanie religijne. Co więcej, najbardziej zdolną i odpowiednią mistrzynią w wychowaniu religijnym jest niewiasta - matka. Ojciec święty Jan Paweł II w Liście Apostolskim o godności i roli kobity Mulieris Dignitatem podkreśla wyraźnie te wyjątkowe prerogatywy niewiasty w dziedzinie wychowania, kiedy pisze: "Niewiasta, jako rodzicielka, jako pierwsza wychowawczyni (wychowanie zaś jest duchowym wymiarem rodzicielstwa) posiada swoiste pierwszeństwo wobec mężczyzny" (MD 19). Matka jest autorytetem dla dziecka we wczesnych latach jego dzieciństwa, ale też te pierwsze lata najbardziej rzutują na późniejsze kształtowanie się jego osobowości. Gdy pod czułym okiem matki dziecko nauczy się odnosić wszystko do Boga, gdy wdroży sobie od kołyski przeświadczenia, że święta jest każda kruszyna chleba, że święty jest każdy grosz zroszony potem zapracowanych rodziców, że święta jest każda praca, że święta jest godność człowieka i nie wolno jej znieważyć, że święta jest cudza własność i obrzydliwą jest rzeczą bezprawne przywłaszczenie sobie czyjegoś mienia, wtedy dziecko wyniesie z domu rodzinnego największe bogactwo duchowe i tego skarbu i posagu nikt nie zdoła mu odebrać.

Wiele współczesnych matek popełnia w wychowaniu błąd przez przesadne zapobieganie najdrobniejszym potrzebom i zachciankom dziecka. Mówią bardzo często: "Miałam trudne dzieciństwo w czasie wojny, w czasie okupacji, w czasach gospodarczego kryzysu, a wiec niech przynajmniej moje dzieci doznają wszelkich dóbr w nadmiarze. Wyręczają też swoje dzieci od wszelkich obowiązków, aby tylko oddawały się nauce i rozrywkom. Jest to zgoła fałszywe podejście, gdyż w ten sposób nie wdraża się dziecka do samodzielności, a brak usamodzielnienia mści się w bliższej lub dalszej przyszłości, gdyż zwykle tak >>wypieszczone<< dzieci buntują się przeciw >>zbyt dobrym rodzicom<<.

Oczywiście, źle również było by wpadać w przeciwną skrajność i w zbytniej surowości wymagać od dzieci więcej niż pozwalają ich rzeczywiste zdolności. Jak pobłażanie nie sprzyja rozwijaniu się samodzielności, nie uczy zdyscyplinowania, tak surowość może wywołać stany lękowe, nieufność do otoczenia i utratę wiary we własne siły.

Delikatna i tak ważna sprawa dobrego wychowania dzieci nabierze właściwego kierunku, jeżeli katolickie matki nie ograniczą się tylko do zawierzenia wskazówkom uczonych pedagogów. Jest to doprawdy za mało wobec tego, że każde dziecko jest niepowtarzalną i zaskakującą tajemnicą. Dopiero głęboka religijność, czerpanie światła z Ewangelii pomoże skutecznie matkom prowadzić swe dzieci ku wszechstronnej dojrzałości. Będzie więc to dojrzałość intelektualna, aby umiały trafnie, realistycznie i bez przesady w żadnym kierunku oceniać siebie i innych ludzi. Będzie to również dojrzałość emocjonalna polegająca na umiejętności panowania nad zmiennymi nastrojami, wystrzegając się pesymizmu jaki i przesadnej egzaltacji. Wreszcie będzie to dojrzałość społeczna, a więc otwartość na potrzeby innych ludzi, szeroko pojęty altruizm, gotowość do dzielenia się z innymi wszelkimi dobrami materialnymi i bogactwem duchowym.

Modlitwa

Święty Gerardzie, który otrzymałeś od Boga tyle nadzwyczajnego światła, że rozumem i roztropnością w zdumienie wprawiałeś uczonych, a prostotą podbijałeś serca prostaczków. Uproś naszym rodzicom, a już szczególnie matkom wysokie umiejętności takiego wychowania dzieci i młodzieży, aby żadne zło nie zafascynowało młodocianych umysłów i serc powierzonych ich pieczy. Spraw swoim wstawiennictwem u Boga, aby wszystkie dzieci w naszych polskich rodzinach żyły nadzieją świetlanej przyszłości i mogły spokojnie wzrastać z pożytkiem dla Kościoła i Ojczyzny. Amen.

(Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu)