Nowenna do św. Gerarda Opiekuna Matek

DZIEŃ ÓSMY

Aby nie gwałcić instynktu macierzyńskiego

Słowo matka jest najpiękniejszym słowem świata. Z pojęciem matki łączymy zawsze to, co słodkie, kochające, czułe, czego nic na świecie zastąpić nie może. Tytuł matki kojarzy się z ciepłem, bezpieczeństwem, z rozkwitaniem życia. Zatem, czy to nazwanie można łatwo zestawić z określeniem >>zbrodniarka<<?

W świecie współczesnym zwolennicy fałszywie pojętej polityki demograficznej, opowiadając się za legalizacją usuwania ciąży, starają się wszelkimi sposobami i pseudoracjami usprawiedliwić niewiasty i uwolnić je od oskarżającego epitetu >>zbrodniarki<<. W tym celu próbują osłabić wagę całego problemu i uspokoić sumienie niewiast stosując eufemistyczny termin >>zabieg<<. Mają też za złe Kościołowi, który mówi bez ogródek, że usuwanie ciąży jest zbrodnią, najbrutalniejszym morderstwem. Po co takie słownictwo? - mówią, to przecież wywołuje potworny szok! Tymczasem nazwanie rzeczy po imieniu nie jest tak wielkim szokiem, a raczej zbawienną przestrogą. Prawdziwym szokiem dla wielu niewiast są późniejsze wyrzuty sumienia. I nad tym zagadnieniem trzeba się zastanowić, aby nie zasłużyć sobie na moralną udrękę wewnętrzną, gdy zbliżać się będzie czas rozrachunku z Bogiem. Niech ostrzeżeniem będą następujące wyznania tych matek, którym sumienie i pogwałcony instynkt macierzyński nie daje spokoju aż do śmierci. Oto wypowiedź jedna z wielu: "Byłam głupia i nie myślałem o konsekwencjach moralnych, o własnym sumieniu - zabiłam dziecko przez tak zwany >>zabieg<<. Cóż z tego, że… potem urodziłam jeszcze dwoje zdrowych dzieci…, ale mam splamione ręce i nie przywrócę tamtego życia".

A oto wyznanie innej zrozpaczonej: "Mimo że się z tych wszystkich potwornych grzechów wyspowiadałem i dzięki gorącej modlitwie do Matki Bożej całkowicie odmieniłam swoje życie, to wyrzuty sumienia, które mną targają, przyprawiają mnie o taką bezgraniczną rozpacz, iż wydaje mi się, że oszaleję. Teraz chciałabym raczej umrzeć, niż zamordować swoje dziecko nienarodzone, ale niestety, niczego już nie da się odwrócić. Są chwile, kiedy wołam: Przebaczcie swej wyrodnej matce, moje biedne nienarodzone dzieci, przebaczcie mi!"

Bardzo szokujący jest film doktora Bernarda Natansona pod tytułem: "Niemy krzyk". Warto wyświetlić ten film wszystkim niewiastom i mężczyznom, lekarzom i pielęgniarkom, aby przez ten szok uchronić ich od stokroć gorszej udręki sumienia. Jeden z dziennikarzy Bogusław Polita po obejrzeniu tego filmu dokonał takiego opisu: "Na ekranie widzę sektorowy obraz ultradźwiękowy 12-tygodniowego nienarodzonego dziecka. Wyraźnie zarysowane serce bije w tempie około 140 uderzeń na minutę. Dziecko wkłada sobie czasem kciuk do ust. Nie przeczuwając, co je czeka za chwilę, porusza się spokojnie w swoim sanktuarium, w macicy. Nagle pojawia się końcówka ssąca, śmiertelny przyrząd, który za chwilę zaatakuje dziecko. Gdy końcówka zbliża się do dziecka, ono stara się od niej odsunąć. Jest teraz niespokojne, silnie pobudzone. Próbuje oddalić się od przyrządu. Choć końcówka jeszcze nie dotknęła jego ciała, jest ono już bardzo przestraszone. Porusza się gwałtownie. W tej chwili widzę usta dziecka szeroko otwarte, wydaje niemy krzyk! Tętno wynosi teraz około 200 uderzeń na minutę".

Doprawdy trzeba mieć bardzo silne nerwy, aby na ekranie śledzić cały proces usuwania ciąży. Jakaż to dehumanizacja człowieka, który podejmuje się tego czynu z zimną krwią!

Można przewidzieć, że wiele matek nie będzie miało okazji do oglądania wspomnianego filmu, albo tez zabraknie im odwagi czy psychicznej wytrzymałości, aby uczestniczyć w takim seansie. W takim wypadku źródłem inspiracji ku dobremu może się okazać wymyślony przez poetkę scenariusz rozmowy nienarodzonego dziecka ze swoją matką:

"Nie zabijaj!
Mamusiu! To nic, że jestem bardziej podobny do fasolki albo kijanki, ja po prostu jestem.
Mam duszę, główkę, rączki, nóżki. Czuję Ciebie.
Nieśmiało zagłębiam się coraz bardziej w Twój krwiobieg.
Żyję tylko Tobą. Słyszę niespokojne uderzenia Twojego serca.
Słyszę, jak wystukuje dla mnie telegram śmierci.
Tylko nie to! Pozwól mi żyć!
Pozwól zobaczyć blask słońca,
pozwól zachwycić się pięknem kwiatu
pozwól spojrzeć w Twoje oczy
i kroczyć ufnie obok Ciebie.
Nie zabijaj! Bo może się zdarzyć,
że już nikt nigdy nie powie Ci >>Mamo<<.
Nikt ufnie nie włoży swej ręki w Twoją dłoń.
Nikt nie zamknie Twoich gasnących oczu w godzinę śmierci.
Nie zabijaj! Bo będę wyrzutem sumienia do końca Twoich dni!
(Zofia Sokołowska)

Modlitwa

Święty Gerardzie, który z taką delikatną i uprzedzającą miłością spieszyłeś z materialną i duchową pomocą słabym niewiastom, gdy groziło im zejście na manowce życia, ogarnij swoją cudowną opieką nasze siostry i matki. Prowadź je po drogach trudnego życia i czuwaj szczególnie w krytycznych momentach, kiedy ważą się losy nie tylko ich niewinnych dzieci, ale również zagrożone jest ich własne szczęście wieczne. Amem.

(Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu)