Nowenna do św. Gerarda - Patrona dobrej spowiedzi

DZIEŃ DZIEWIĄTY

 

 

Z myślą eschatologiczna

 

W naszej wędrówce przez życie popełniamy wiele pomyłek. Zdarza się, że gubimy drogę, błądzimy. W pewnych godzinach, które są "tchnieniem łaski" reflektujemy się. Odzyskujemy jasność widzenia, uświadamiamy sobie zasadniczy cel ostateczny, ku którem mamy zdążać. Ze wstydem stwierdzamy, że uleganie wszelkim złudom prowadzącym nas na manowce, to niepowetowana strata czasu. Bolejąc nad własną lekkomyślnością, podziwiamy przy tym cierpliwość, wyrozumiałość i dobroć Boga, który nie spieszył się z karaniem, lecz dawał wciąż nową szansę ku duchowemu odrodzeniu.
Niewysłowiona dobroć Boga winna nas pobudzać do wielkiej ku Niemy miłości i ta miłość winna być wystarczającym, jedynym i najszlachetniejszym motywem czynienia pokuty za popełnione zło i wkraczania na drogę świątobliwego życia. Ale, jak wykazuje historia, człowiek potrzebuje dodatkowych wstrząsów. Takim wstrząsem mobilizującym jest myśl eschatologiczna, myśl o prawdach ostatecznych, myśl, że niechybnie trzeba umierać.

Codziennie jesteśmy świadkami licznych pogrzebów. Umierają obcy nam ludzie, ale i z najbliższego otoczenia. Pogrzeby są tak częste, że przyzwyczajamy się do tej scenerii i szybko zapominamy po odejściu z cmentarza, jakby to nigdy nie miało dotyczyć nas samych. A warto otworzyć oczy i uszy na upomnienie Pisma świętego: Wy też bądźcie gotowi, gdyż w godzinie, której się nie domyślacie, Syn człowieczy przyjdzie (Łk 12, 40).

Przewodnikiem w naszych refleksjach eschatologicznych może być dla nas święty Gerard. Fizycznie nigdy nie był silny. Miał organizm tak wątły, że już sam widok tego chłopczyny z góry niejako przekreślał możliwość przejęcia go do klasztoru przez redemptorystów. Tylko niezwykły upór Gerarda sprawił, że został przyjęty do nowicjatu. Dla otocznia było to cudem, że chuderlawy młodzieniec podejmował się najcięższych prac w klasztorze. Jego zdrowie zaczęło w zastraszającym tempie pogarszać się od chwili, gdy został pobity przez niegodziwego człowieka. Rozwinęła się choroba płuc i sam zdawał sobie sprawę, że długo nie pożyje. Myślał więc poważnie o śmierci, choć bez leku. Oglądał swój koniec w nadprzyrodzonym świetle i dlatego śmierć stawał przed nim bez koszmarnego udrapowania. Gdy już przybliżał się moment konania, po krótkim, bo niespełna sześcioletnim pobycie w Zgromadzeniu, szeptał: "Chcę umrzeć dla miłości Twojej, Jezu mój; niech się spełni Twoja Wola!".

Gdy dzwony klasztoru w Materdomini obwieściły jego zgon, z całej okolicy zbiegali się ludzie w głębokim przekonaniu, że umarł święty. Zazdrościli mu tej mądrości życia i mądrości umierania.
W aspekcie pięknej śmierci świętego Gerarda, wykażemy i my największą mądrość, kiedy częściej myśleć będziemy o zakrytej tajemnicy naszego umierania. Wykażemy zbawienną mądrość stawiając sobie pytania: kiedy umrę?, gdzie?, w jakich okolicznościach? - Może po długiej chorobie, której żaden lekarz jeszcze nie obwieścił. Może w tragicznym wypadku?... Może w domu, może na ulicy, może w wodzie, może w ogniu…

Nie chodzi o to, aby tymi pytaniami się zadręczać, ale mobilizować się wewnętrznie. Zapewne chwalebną rzeczą będzie prośba do świętego Gerarda o wybłaganie nam łaski dobrego przygotowania się na śmierć. Ale obok tej modlitwy, niech się wzmocni nasza czujność. Już dziś starajmy się Bogu ofiarować naszą śmierć jako ekspiację za grzechy całego życia. Niech ona będzie dla nas oczyszczającym elementem i czyśćcem tu na ziemi. Myśl o śmierci, myśl prawdziwie eschatologiczna powinna nam pomagać w przezwyciężaniu obecnej rutyny, powierzchowności i wszelkiego niedbalstwa w odprawianiu częstej spowiedzi świętej. Do tego sakramentu miłosierdzia Bożego wykładajmy tyle serca i żaru, ile chcielibyśmy włożyć w ostatnią spowiedź w naszym życiu, w ostatnią spowiedź przed śmiercią.

Modlitwa
Święty Gerardzie, potężny opiekunie wszystkich strapionych, ogarniętych lękiem! Jesteś szczególnym orędownikiem ludzi konających. Wybrałeś drogę życia zakonnego, aby zostać świętym. Rozmiłowany w Chrystusie Ukrzyżowanym, do Jego cierpień i ofiary na krzyżu dołączyłeś swoje cierpienia. Dlatego też potężne jest dziś Twoje pośrednictwo w niebie. Kończąc nowennę, żywię mocną nadzieję, że wyprosisz mi u Boskiego Odkupiciela te łaski, które są mi najbardziej potrzebne do zbawienia. Amen
(Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu).