Nowenna do św. Gerarda - Patrona dobrej spowiedzi

 

DZIEŃ ÓSMY

 

Ucieczka grzesznych

Włoski pisarz Capanagia w swojej książce pod tytułem La Madonna nella storia delle conversioni (Ed. Paoline, Roma 1955) czyli Madonna w historii nawróceń wypowiada takie twierdzenie, że wszyscy konwertyci przypisują szczególną rolę Matce Najświętszej w ich nawróceniu.

Śpiewając w Litanii Loretańskiej wezwanie: Ucieczko grzesznych, módl się za nami! - potwierdzamy naszą wiarę w nauką Kościoła, który ukazuje Maryję jako Matkę miłosierdzia. Wybrana przez Boga na Matkę Syna Bożego, Odkupiciela i jedynego pośrednika między Bogiem a ludźmi, Maryja uczestniczy w Chrystusowym pośrednictwie. Możemy więc śmiało za przykładem wielu świętych żywić to przekonanie, że przez Jej ręce przechodzą wszelkie łaski wysłużone ludzkości przez Chrystusa na krzyżu.

Kiedy mówimy, że Ona wyprasza szczególne łaski dla najbardziej zagrożonych, dla największych grzeszników, to tym samym wyrażamy prawdę, że Ona jest doskonałym odbiciem miłosiernego Boga, który pragnie zbawienia wszystkich ludzi, gdyż wszystkich stworzył do szczęścia i nikogo ze stworzonych przez siebie ludzi nie chce potępić.

Święty Gerard nie był uczonym teologiem, ale doskonale rozumiał szczególną rolę Matki Najświętszej w dziele zbawienia. Sam bardzo niewinny i bojący się nawet cienia grzechu, dobrze rozumiał nieszczęsne położenie ludzi moralnie zaniedbanych, ludzi żyjących całymi latami w stanie grzechu. Na swój sposób otaczał czcią i żarliwym nabożeństwem Matkę Najświętszą, widząc w Niej schronienie przed pokusami tego świata. Jako brat zakonny w zgromadzeniu misyjnym, często wyjeżdżał z misjonarzami na prace apostolskie. Obok rozlicznych usług pełnionych dl misjonarzy, sam też się włączał do organizowania nabożeństw misyjnych i przy każdej okazji do bezpośrednich kontaktów z ludźmi udzielał im dobrych rad, zbawiennych napomnień, a przede wszystkim starał się ich napełnić ufnością w pomoc Matki Bożej we wszystkich ich trudnościach.

Święty Gerard nie stworzył żadnej szkoły praktycznej czy tym bardziej teoretycznej dziedzinie mariologii. Jednak w swojej miłości do Matki Najświętszej wzniósł się do takich wyżyn, że nasuwa się pewne podobieństwo ze sławnymi w tym względzie osobistościami w Kościele powszechnym. Będąc jeszcze małym chłopcem odważył się na ekstrawagancki czyn, kiedy w czasie uroczystej procesji, na oczach wielu ludzi, podszedł do figury Najświętszej Maryi i obrączkę zdjętą z własnego palca włożył na palec Bogarodzicy, mówiąc przy tym w wielkim uniesieniu: "Oddaję Ci Zycie swoje, gdyż serce moje podbiłaś swoją miłością". Czyż na swój sposób nie uczynił tego samego, co święty Ludwik Girgnion de Montfort, propagujący akt oddania się Matce Najświętszej w niewolę? Czyż nie kojarzy się ta jego postawa z postawą świętego Maksymiliana Kolbe, który pragnął stać się rycerzem Niepokalanej i innych wszystkimi siłami do podobnej służby rycerskiej angażował? Czyż w tym zawierzeniu bezgranicznym Maryi nie był bliski bardzo współczesnym formom działania tak zwanych "pomocników Maryi", a więc ruchu zainspirowanego przez Prymasa Tysiąclecia, Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który zalecał duszom odważnym oddanie się w niewolę Matce Najświętszej za wolność Kościoła i wolność naszej Ojczyzny?

Doznając wprost cudownej opieki Matki Bożej we własnym życiu, święty Gerard wlewał otuchę w serca największych nawet grzeszników. A kiedy okazywali się tak zatwardziałymi, że nic do nie docierało, że nie reagowali na żadną argumentację, wystarczyło jedno głośne westchnienie w ich intencji: "Maryjo, ratuj!". Niejeden z tych nieszczęsnych ulegał nagłej przemianie, sam nie rozumiejąc, co się z nim dzieje. I tego działania łaski, działania irracjonalnego przez przyczynę Matki Bożej nie można lekceważyć. Gdy święty Gerard modlił się za grzeszników: "Maryjo, ratuj!", to streszczał w tym zawołaniu modlitwę Bernarda:
"Pomnij Maryjo, Matko miła,
że od wieków nie słyszano,
byś grzesznika opuściła,
co Twe święte wielbi miano".

Modlitwa
Święty Gerardzie, gorliwy sługo i czcicielu Matki Najświętszej. Żyjąc na ziemi polecałeś Jej z ufnością wszystkich największych grzeszników. Teraz będąc w niebie jeszcze skutecznej możesz wstawiać się do Niej za mnie duchowego bankruta. Wyproś mi ten cud, abym nie zasmucał Jezusa Chrystusa moimi grzechami, abym nie ranił Niepokalanego Serca Maryi. Chciałbym mocno wierzyć i niezachwianie ufać, że i dla mnie istnieje miłosierdzie Boże i wsparcie Matki Najświętszej w odzyskaniu drogi do lepszego życia tu na ziemi i drogi do szczęśliwej wieczności. Amen.
(Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu)