Nowenna do św. Gerarda - Patrona dobrej spowiedzi

 

DZIEŃ SZÓSTY

 

Społeczny wymiar pokuty

Kościół ustanowiony przez Chrystusa dla prowadzenia ludzi do zbawienia jest zawsze święty w swoim pierwiastku Bożym. Święte jest więc wszystko, co pochodzi od Boga Jezusa Chrystusa, a wiec nauka objawiona, ofiara eucharystyczna, sakramenty jako źródła łaski. Natomiast świętość Kościoła w jego pierwiastku ludzkim, a więc Kościoła jako społeczności wiernych jest uzależniona od wysiłków albo też od zaniedbań poszczególnych ludzi. Cnota tych ludzi wzbogaca świętość całego Kościoła. Świętość Kościoła może też być pomniejszona przez osobiste nasze grzechy, choćby te grzechy były najbardziej ukryte. Z tego też względu pokuta za grzech i naprawa krzywd wyrządzona całemu Kościołowi musi mieć wymiar społeczny i winna wyrażać się w zewnętrznych aktach publicznych.
Dla każdego gorliwego chrześcijanina nie może być obcy ekspiacyjny charakter aktów pokutnych, czyli podejmowanie ich za grzechy innych ludzi, którzy nie zdają sobie dobrze sprawy z wielkości obrazy Boga, którzy nie posiadają dostatecznego uświadomienia religijnego, którzy lekceważą sobie obowiązek zadośćuczynienia Bogu i ludziom za popełnione grzechy.

Święty Gerard, jak każdy wielki święty, pragnął pokutować i podejmować ochotnie wszelkie cierpienia w duchu wynagrodzenia Bogu nie tylko za swoje własne i najmniejsze uchybienia, ale był przeświadczony o potrzebie pokutowania za innych. Kiedy na przykład opiekując się dziećmi rozcierał im zmarznięte rączki, wypowiadał znamienne słowa: "Myśmy zgrzeszyli, a te niewinne aniołki cierpią z naszego powodu".

Narzekamy dość często, że dla wielu chrześcijan katolików uczęszczanie do spowiedzi świętej jest jakąś praktyką czysto rytualną i jałową, bez większego wpływu na życie.
Przyczyną takiego stanu jest brak integralności w akcie pokutnym jakim jest spowiedź sakramentalna. Nie wystarczy bowiem przeprowadzenie dokładnego rachunku sumienia, tym bardziej, jeśli w nim traktujemy Boga jako drobiazgowego buchaltera. Nie wystarczy i najszczerszy żal za grzechy, choć ten jest najważniejszym ze wszystkich warunków dobrej spowiedzi. Lecz prawdziwość, szczerość żalu, który nie wyczerpuje się w przemijającej chwili nastroju, potwierdza dopiero mocne postanowienie poprawy połączone z pokutnymi aktami wynagradzającymi. I znów nie chodzi tu tylko o rutynowe odmówienie pacierzy zadane przez spowiednika jako akt zadośćuczynienia, nie chodzi też o jakieś wymyślnie zadawane sobie pokuty i umartwienia, bo i to może się okazać bezmyślną tresurą dla samej tresury bez pozytywnego wpływu na uczciwe życie. Dziś w szczególny sposób uwydatnia się zapotrzebowanie na takie akty pokutne, które miałyby również wymiar społeczny. Po prostu najwspanialszą pokutą może być wysiłek, aby w stosunkach ludzkich zdobywać się na delikatność, wybaczenie i zapominanie uraz; aby na każdym kroku przekreślać sibie, swój egoizm; aby nie żałować sił i czasu na niesienie pomocy innym. Tego rodzaju zadawanie sobie pokuty jest milsze Bogu i bardziej owocne dla nas samych i dla naszego otoczenia, niż noszenie Włosienicy czy klęczenie na grochu. Zresztą dopiero przez praktykę miłości bliźniego utrwalamy w sobie życie łaski i wykazujemy szczerość oraz rzetelność naszego nawrócenia. Potwierdzają to słowa apostoła: My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci (1 J 3, 14).

Rozumiał doskonale tę tajemnicę świętości święty Gerard i najbardziej sobie cenił służbę dla innych. Kiedy mu zlecono opiekę nad biednymi przychodzącymi do fury klasztornej jego twarz promieniowała radością. Mając na myśli przede wszystkim dzieła charytatywne twierdził "Tym kluczem otworzę sobie bramę niebieską".

Modlitwa
Święty Gerardzie, mój ukochany Patronie! Zapatrzony tak bardzo w obraz cierpiącego Zbawiciela za nasze grzechy, chciałeś się stać razem z Nim żertwą ofiarną na przebłaganie Ojca w niebie za grzechy całego świata. Nie folgowałeś swojemu ciału umartwiając je na wszelkie sposoby. Wiedziałeś przecież, że najmilszą dla Boga pokutą jest ofiarna służba ludziom. Stałeś się więc przyjacielem i opiekunem ubogich, lekarzem dla chorych, pocieszycielem strapionych i stróżem dla nie winnych dzieci. Wyproś mi łaskę, abym w poczuciu wielkiej winy za popełnione grzechy, zasłużył sobie na miłosierdzie Boże przez pełnienie dobrych uczynków dla dobra moich bliźnich. Amen.
(Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu).