Nowenna do św. Gerarda - Patrona dobrej spowiedzi

DZIEŃ TRZECI

Pokutne powroty do Boga

Święty Gerard całkowicie i bez reszty zorientowany i ukierunkowany ku Panu Bogu, brzydził się najmniejszym grzechem i wolał raczej śmierć ponieść niż Boga obrazić jakąś niewiernością. Ale chociaż był tak sprawiedliwy i święty, przecież nie dowierzał swojej naturze i trzymał ją w ryzach zadając sobie różne umartwienia i dla wzmocnienia swej woli odmawiał sobie nawet rzeczy dozwolonych. Całe więc jego życie było pełnieniem pokuty, pokuty prewencyjnej z myślą o swoim zbawieniu, aby się ustrzec od grzechu, i pokuty ekspiacyjnej, wynagradzającej za grzechy innych. Jako brat zakonny w zgromadzeniu misyjnym pod wezwaniem Najświętszego Odkupiciela cały był ogarnięty ideą wyrywania ludzi z niewoli grzechowej. Na jego wargach często pojawiała się taka modlitwa: "Okaż nam, Panie, miłosierdzie Twoje i nie bądź na nas zagniewany na wieki". Wyrażał też takie pragnienie: "Chcę, aby wszystkie moje modlitwy, dobre uczynki w połączeniu z zasługami Jezusa Chrystusa, przyczyniły się do nawrócenia grzeszników".

Dzięki tym gorącym modlitwom i umartwieniom Bóg udzielił jego słowom szczególnej siły kruszenia najbardziej zatwardziałych serc grzeszników; nie mogli się mu oprzeć. Dość często upominające słowa Gerarda połączone były z proroctwem, które rzeczywiście się spełniło. "Idź natychmiast do spowiedzi - powiedział komuś - bo przyszłego tygodnia nie doczekasz". I to się spełniło.

Chociaż całe życie chrześcijanina powinno być pokutą - jak mówi Sobór Trydencki - to przecież dalecy jesteśmy od prawdziwego ducha pokuty. Wiemy, że Chrystus ustanowił sakrament pokuty ze względu na naszą słabość. Dla Chrystusa było to jasne, że będziemy upadać i do powstania potrzebna nam będzie pomoc Boża. Słabość nasza objawia się nie tylko w tym, że ulegamy pokusom, ale i w tym, że po upadku ogarnia nas duchowa inercja i bardzo trudno nam zdobyć się na zerwanie z grzechem, z nałogiem; czujemy wstyd i przeróżnego typu opory, aby odkładać sakramentalne pojednanie się z Bogiem, aby czynić szczerą pokutę. Niekiedy trzeba dopiero mocnych wstrząsów i przykrych przeżyć, aby obudzić się z grzechowego letargu i wracać jak syn marnotrawny.

Ważną pomocą w znalezieniu powrotnej drogi do Boga mogą okazać się urządzane w świątyniach nabożeństwa pokutne z odpowiednimi rozważaniami, kazaniami i wspólnymi modlitwami. Również prywatne odczytywanie odpowiednio dobranych fragmentów Pisma Świętego przybliża nas do myśli eschatologicznych o śmierci, o sądzie, o Bożym miłosierdziu, ale i o sprawiedliwości Bożej.
Człowiek w grzechu, pozbawiony łaski uświęcającej jest bezsilny, aby mógł dokonać czegoś skutecznego dla osiągnięcia zbawienia, bo to stanowi cel nadprzyrodzony przekraczający jego siły naturalne. Człowiek grzeszny jednak może się modlić i w ten sposób uprosić sobie pomoc Bożą do nawrócenia. Za wzorem świętego Gerarda trzeba nam ćwiczyć się w sztuce rozmyślania, aby w świetle prawd objawionych poznawać stan swojej duszy i wyrabiać w sobie zdrowe sumienie, tak, aby bez przesadnej skrupulatności jak i bez gruboskórności rozróżniać obiektywne dobro od zła, unikać okazji, które najbardziej narażają nas na grzech i nie ograniczając się do pokuty sakramentalnej zadanej przez spowiednika, zwykle małej i symbolicznej, podejmować konkretne akty pokutne i umartwienia prewencyjne, jeszcze przed spowiedzią, i wynagradzające po spowiedzi.

Modlitwa
Jezu, Odkupicielu mój najdroższy. Ty na drzewie krzyża złożyłeś ofiarę Ojcu niebieskiemu na zgładzenie naszych grzechów. Świadomy popełnionych grzechów nie mam prawa do Twojego miłosierdzia. Jednakże ośmielony Twoją bezgraniczną dobrocią i cierpliwością, z którą znosiłeś mnie tyle lat, dając mi czas do nawrócenia, proszę Cię o łaskę szczerego żalu i o ducha pokuty, aby dni, które pozostają mi jeszcze do życia na tej ziemi, stały się hymnem dziękczynnym za Twoje łaski i pieśnią wynagrodzenia za wszelkie zło popełnione przez mnie i przez innych. Amen.
(Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu).