Nowenna do św. Gerarda - Patrona dobrej spowiedzi

DZIEŃ DRUGI

Człowiek wobec Prawa Bożego

Pośród zapisków jakie święty Gerard zostawił po sobie, znajdujemy takie zdanie: "Jakże szczęśliwy jest człowiek, który niczego nie pragnie, jak tylko tego, czego Bóg chce! ". Kiedy pewnego razu pod furtką klasztorną wędrowny żebrak zagrał Gerardowi na flecie i zanucił pieśń zaczynającą się od słów: "Niech się spełni wola Boża" - święty Gerard wpadł w zachwyt, a oczy jego zapłonęły nadzwyczajnym blaskiem. Bo też pragnieniem całego jego życia było wierne wypełnianie woli Bożej. Jego delikatne sumienie skłaniało go to wielkiej gorliwości, aby zachować wiernie nie tylko dziesięć przykazań Bożych, ale i prawa ustanowione przez Kościół. Wydaje się, że proporcjonalnie do tej heroicznej wierności dla prawa Bożego i praw Kościoła pogłębiła się w nim wiara w Opatrzność Bożą. Będą wierny wobec Boga, był święcie przekonany, że i Bóg ze swej strony jeszcze bardziej wierny, niczego mu nie odmówi. Stąd w jego życiu notujemy tyle nad podziw ufnych próśb do Boga o rzeczy wprost cudowne. Tylko człowiek tak bezgraniczne oddany Bogu, posłuszny Jego przykazaniom i natchnieniom może mieć odwagę oraz bezgraniczną, wprost dziecięcą i rozbrajającą ufność, aby prosić Boga o rzeczy prawie niedorzeczne, niemożliwe, o cud.

Gerard wiedział, że nic na świecie nie dzieje się bez woli Boga, bez Bożego dopuszczenia. Stąd też i cierpienia zarówno fizyczne jak i moralne, które na niego spadały, uważał za szczególną okazję i szansę swego uświęcenia zaprogramowaną mu przez dobrego Boga.

Konkretne zamierzenia swojej woli Bóg bardzo często przekazuje nam za pośrednictwem innych ludzi, już to naszych rodziców, wychowawców, przedstawicieli hierarchii kościelnej, już to przez przełożonych w odnośnych środowiskach pracy. U świętego Gerarda uległość dla przełożonych, w których widział zastępców samego Boga, posunięta była do heroizmu. W tamtych czasach nikt mu jeszcze nie tłumaczył, że po linii chrześcijańskiego personalizmu posłuszeństwo przełożonym nie musi być ślepe, ale należy je kultywować rozumnie z pełną świadomością o własnej godności i o ludzkich ograniczeniach u przełożonych. Dlatego też nie musimy bynajmniej naśladować Gerarda, gdy on będąc posłusznym ślepo i dosłownie wczołgał się do pieca, na rozkaz przełożonego wypowiedziany przecież nie na serio lecz żartem. Nie musimy go naśladować, ale nie możemy też wyśmiewać się z takich zachowań, gdyż kierowała nim zawsze miłość i pragnienie naśladowania posłusznego Zbawiciela. Miłość do Boga, umiłowanie Jego najświętszej woli, to się liczy.

Nam, niestety, brakuje tej miłości. Kierujemy się egoizmem. Taki w nas przerost indywidualizmu, że z wielką trudnością zdobywamy się na subordynację wszelkim przełożonym, choć zdajemy sobie sprawę, że jest to nieodzowne dla osiągnięcia wspólnego dobra w dobrze zorganizowanej społeczności. A skoro w stosunku do ludzi reprezentujących jakąkolwiek władzę ujawniamy dużą dozę krytycyzmu i kontestacji, niekiedy jawnego lekceważenia, a nawet buntu, to jakże łatwo o przeniesienie tego ducha nieposłuszeństwa i fałszywie rozumianej wolności na teren naszego stosunku do najwyższego Prawodawcy, jakim jest Bóg.

Z całą pewnością ujemny wpływ w dziedzinie poszanowania przykazań Bożych wywierają niesprawiedliwe układy na całym świecie, gdzie silniejsi najczęściej decydują o stanowieniu złego prawodawstwa. Lekceważąc i łamiąc, gdzie się tylko da, niesprawiedliwe przepisy prawne ustanowione przez ludzi, tracimy powoli również szacunek dla Dekalogu. A przynajmniej wynajdujemy mnóstwo usprawiedliwiających wybiegów, aby prawa Bożego nie zachować. I tak na przykład, ciesząc się zdrowiem i nie mając poważnej przeszkody, zadawalmy się wysłuchaniem Mszy świętej w domu przez radio , gdy tymczasem znamy dobrze obowiązek bezpośredniego uczestnictwa w ofierze eucharystycznej w kościele. Albo, przez długie miesiące ani nam w głowie, aby przystąpić do spowiedzi świętej, bo mówimy w zarozumiałości: "Po co mi jakiś pośredniczący kapłan między mną a Bogiem?!". A przecież do apostołów powiedział Chrystus, Założyciel całej ekonomii zbawienia w Kościele: Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymacie, są im zatrzymane (J 20,23).

W klimacie ogólnego upadku moralności, gdzie panoszy się obłuda, zakłamanie nieróbstwo i kradzieże, naśladujemy innych w tychże błędach i brak nam wyobraźni, aby sobie uprzytomnić własną krzywdę, gdyby ktoś nas okradł, wprowadził w błąd, oszukał, wydał przeciw nam fałszywe świadectwo.

Patrząc na wyuzdanie i brak skromności wielu ludzi, spotykając się z zalewem pornografii w literaturze i twórczości artystycznej, mogłoby się komuś wydawać, że Boże przykazania: Nie cudzołóż! Nie pożądaj żony bliźniego twego! - nie są odpowiednie na dzisiejsze czasy, jako zbyt przesadne i purytańskie. Ale na końcu, czy rozpustni nie ulękną się suwerennego Sędziego, który jest władny nagradzać czystych chwałą w niebie, jak świętego Gerarda za jego niewinność, i który jest władny karać za zlekceważenie swoich świętych nakazów? I w jaki sposób będą mogli usprawiedliwić się przed Bogiem, jedynym Panem życia i śmierci, ci wszyscy, którzy złamali Jego przykazanie: Nie zabijaj?! Czy odważą się przytoczyć na swoją obronę nieuczciwą ustawę ateistycznych prawodawców, która zabójstwo dziecka w łonie matki nazywa eufemistycznie "zabiegiem"?

O, jakże potrzebni są święci tego rodzaju, jak Gerard, aby wypraszali nam bojaźń Bożą i poszanowanie Bożych przykazań.

Modlitwa
Święty Gerardzie, tak bardzo rozmiłowany w pełnieniu woli Bożej, zwracam się do Ciebie w mojej słabości, abyś mi wyprosił łaskę zbawiennej bojaźni Bożej i wiernego zachowania Bożych przykazań. Jako brat zakonny tyle razy towarzyszyłeś misjonarzom w ich pracach apostolskich i umiałeś wzruszać sumienia wielkich grzeszników, aby powracali na drogę uczciwego życia. Wyproś i mnie stałość w zachowaniu przymierza z Bogiem i umiłowania Jego świętej woli zarówno w zdrowiu jak i w chorobie, pośród radości i smutków, w powodzeniu i w przeciwnościach. Amen.
(Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu)