Liczy się tylko oryginał, tylko święty Mikołaj!

Wydawałoby się, że nie ma popularniejszego świętego niż św. Mikołaj. Niemal przez cały grudzień imię biskupa Miry odmieniane jest w mediach przez wszystkie przypadki. Jednak czy rzeczywiście przedmiotem tego kultu jest święty? Wydaje się, że dla sporej jej części jest mieszkającym na biegunie północnym przerośniętym krasnalem, dla pozostałych to biskup przebierający się, nie wiadomo dlaczego, w śmieszny skrzaci strój.

Początkiem grudnia w sklepach oraz na ulicach naszych miast i miejscowości spotkaliśmy pewno wielu takich krasnali lub skrzatów, starających się odegrać rolę Świętego Mikołaja. W epoce komunizmu był Dziadek Mróz, teraz jakiś disneyowski krasnal, który mieszka w Finlandii i przemieszcza się saniami zaprzężonymi w renifery.

A może też udało nam się spotkać jakąś dziwną bliżej niezidentyfikowaną postać, o której moglibyśmy powiedzieć: "ni to pies, ni wydra". I może ktoś powiedzieć, że "fajny" i sympatyczny ten krasnalik i dobrze, że umila kupującym w sklepie czas. Ale cóż z tego skoro ten "ktoś"nie ma nic wspólnego z prawdziwym św. Mikołajem i tak naprawdę wykorzystując bardzo dobrą opinię św. Mikołaja odgrywa nie swoją rolę.

Lecz może ktoś zapytać: "ale o co w ogóle chodzi, w czym problem?". A tymczasem jeśli już o coś chodzi, to chodzi o to, że nie można, a nawet więcej - nie wolno - ze Świętego robić jakiegoś pajaca, ponieważ czy ktoś chce czy też nie, jest w Dekalogu przykazanie mówiące o bezwzględnym szacunku do Boga oraz do osób i rzeczy Bogu poświęconych. Nadto nie wolno zdejmować z głowy biskupa mitry (lub tiary) z krzyżem, która jest zwyczajnym nakryciem głowy biskupa, a zakładać czapki z pomponem i stroić sobie żartów. Tak robiły władze komunistyczne, gdy w ramach walki z kulturą chrześcijańską starały się w miejsce św. Mikołaja zaszczepić rosyjskiego Dziadka Mroza.
Trzeba również uszanować biskupi pastorał - symbol pasterskiej troski o wiernych. Nikt z nas zapewne nie chciałby żeby ktoś śmiał się z naszego ojca, parodiował go, udziwniał i uparcie twierdził że nic złego się nie dzieje bo przecież inni dobrze się bawią.

Wypadłoby również uszanować uczucia religijne wierzących, którzy nie godzą się na zachowania opisane powyżej. Może i dla osoby niewierzącej w sam ras wystarczy baśniowy krasnal, lecz wierzący mają większe wymagania - chcą po prostu prawdziwego Świętego. Gość w czerwonej czapce z pomponem, jest szczytem powierzchowności i komercji. Tymczasem święty Mikołaj, biskup Miry to przykład tego, co najważniejsze w życiu: miłości bliźniego.

Nazwijmy więc rzeczy po imieniu, a zmienią się w oka mgnieniu! Krasnal był, jest i będzie bardzo miłą choć baśniową postacią z pomponem na głowie i w czarnych kozaczkach z białym futerkiem. Tymczasem św. Mikołaj był, jest i będzie biskupem - kapłanem Jezusa Chrystusa, z mitrą na głowie, z pastorałem w ręku i prezentami przy boku na wieki wieków. Amen.

Co więc trzeba wiedzieć o św. biskupie Mikołaju?

Po pierwsze w świętego Mikołaja nie trzeba wierzyć ponieważ bp. Mikołaj to nie przedmiot wiary lecz postać historyczna. Wystarczy sięgnąć do historii by dowiedzieć się, że prawdziwie żył, chodził po tej ziemi, pracował, modlił się a nawet był kapłanem - biskupem.
Urodził się w bogatej rodzinie zamieszkałej w Patarze w Lycji (prowincja Azji Mniejszej). Wybrany został biskupem zaniedbanej podówczas diecezji Myry, którą zarządzał z wielką troską i wiarą. Tam właśnie zasłynął swą świętością, zapałem i cudami. W posłudze biskupiej kierował się ewangeliczną zasadą dawania jałmużny, czynienia dobra bez rozgłosu, tak aby tylko Bóg był świadkiem. Pasuje do Niego grudniowe błogosławieństwo "Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię". I w tym warto św. Mikołaja naśladować.
Biskup Mikołaj zmarł ok. 350 r. po Chr. Niewielka ilość autentycznych informacji na jego temat chętnie uzupełniana była kolorowymi szczegółami legend. Fakt jest faktem, iż św. biskup Mikołaj stał się wzorem dobroczynności i ofiarności wśród tych, pomiędzy którymi żył. Z czasem szacunek do świętego, a nawet jego kult rozprzestrzenił się na sąsiednie kraje.

Już w czasach Justyniana (VI wiek) w Konstantynopolu znajdowała się bazylika zbudowana ku czci św. Mikołaja. Od IX wieku na Wschodzie oraz od XI na Zachodzie był on jednym z najpopularniejszych świętych. Jak więc widać jego dobroć była tak widoczna i autentyczna, że obecnie przykład ze Świętego Mikołaja biskupa bierze cały chrześcijański świat.

"Więcej jest bowiem radości z dawania, aniżeli z brania"